wtorek, 29 marca 2016

Ulubieńcy marca

Zbliża się nieuchronnie koniec marca, z czego coraz bardziej się cieszę. Pierwszy dzień wiosny już za nami, mimo, że akurat w ten dzień nie było do końca ciepło :-) mam jednak nadzieję, że prognozy się sprawdzą i faktycznie będzie coraz to cieplej! Tak czy inaczej przygotowałam post z ulubieńcami marca, czyli kosmetykami, których używałam w tym miesiącu najczęściej i najbardziej polubiłam. Zapraszam do czytania!



Tangle Teezer Original

O matko, ta szczotka powinna raczej być zaliczona do ULUBIEŃCÓW ROKU! Mam ją już dość długo i nie wyobrażam sobie używać jakiejkolwiek innej. Nie plącze włosów, idealnie je rozczesuje, nie szarpie i wyrywa na pewno mnej niż 90% wszystkich innych szczotek. Z resztą, jest tak kultowa, że chyba nie muszę długo o niej pisać. Póki co przymierzam się też do kupna tej w kompakcie. 

Pędzelek Hakuro H77

Kupiłam jakiś czas temu, ale ciągle bardzo dobrze mi służy, zwłaszcza w tym miesiącu kiedy zaprzyjaźniłam się mocno z nowymi cieniami. Idealny do rozcierania, blendowania, nie zostawia po sobie włosków na twarzy i jak do tej pory wciąż wygląda jak nowy. 

Puder rozświetlająco-matujący Dr Irena Eris

Za  co go lubię? Fakt, może nie matuje na długo, może nawet minimalnie, ale jest bardzo lekki, nie zapycha i rzeczywiście rozświetla skórę. Wystarczy delikatnie oprószyć twarz pędzlem :) co ciekawe, wygląda bardzo efektownie ze względu na różne odcienie, choć po przejechaniu nim palcem ma odcień jak każdy puder - lekko cielisty, ale blisko mu do transparentnego. Ma bardo wygodne opakowanie z dużym lusterkiem i myślę, że sam puder starczy na długo. 


Korektor L'oreal True Match

Po tym jak byłam wierna tylko i wyłącznie korektorowi z Astora, teraz przerzuciłam się na L'oreal i raczej nie zrezygnuje.. chyba, że w końcu przetestuje korektor z Maca. Ten jest idealny do zakrywania cieni pod oczami, nie zbiera się w zmarszczkach, chociaż minimalnie podkreśla suche skórki. Do tego jest mega wydajny, bo tak naprawdę wystarczy niewielka ilość na pokrycie całego obszaru pod oczami :)

Paletka Urban Decay Naked Basics 2

Kupując tę paletkę miałam ogromny dylemat - wybrać tę, czy czekoladkę z Too Faced? Wzięłam tę maleńką, bo stwierdziłam, że czekoladkę jeszcze sobie kupię, a ta będzie idealna do codziennego makijażu. I tak też idealnie się sprawdza. Szczegółową recenzję jeszcze zrobię, dlatego nie ma co się rozpisywać. Póki co mogę szczerze polecić!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz