czwartek, 1 maja 2014

kwc czyli recenzja kosmetyków

Dziś, kiedy wszystko pozamykane i zostaje tylko siedzenie w domu i oglądanie kolejnego serialu, postanowiłam podzielić się opinią o kosmetykach, których w tym momencie używam. Cotygodniowe promocje w rosmannie przyczyniły się do tego, że trochę mi się ich nazbierało i nie pomyślałam, że połowa będzie pewnie leżała przez najbliższy czas nieużyta :(

Mam nadzieję ,że post tego typu będzie użyteczny, a piszę go dlatego, że ostatnio sama poszukuję opinii w internecie na temat kosmetyków, które mam zamiar kupić. 

Kiedy wybieram podkłady i pudry, kieruję się tylko i wyłącznie tym, żeby dobrze matowiły. Strefa T to bardzo uporczywy problem, więc cały czas szukam idealnego kosmetyku, który sobie z nim poradzi. 

1. Podkłady



od lewej : mus golden rose natural, revlon colorstay 180, krem bb stay matte light, podkład stay matte 100


Mus Golden Rose



Kupiłam go już dawno temu, używam sporadycznie ze względu na to, że nie przepadam za podkładami o tej konsystencji. 

+ dobrze się rozprowadza, nie pozostawia smug (obiecuje nam to producent)
+ matuje na dość długi czas 
+ maskuje niedoskonałości

- niestety pełni raczej rolę "podkładu na podkład", bo sam w sobie nie jest trwały, dobrze sprawuje się matując określone partie twarzy
- jest mało wydajny 

Revlon Color Stay 180



Jak widać w porównaniu do musu golden rose, kolor jest jasniejszy, bardziej rozświetlony, nie mówiąc już o bardzo leistej konsystencji.

+ dobrze się wchłania, nie pozostawia efektu maski 
+ matuje, niestety nie na długo dlatego na strefę T muszę jeszcze nakadać krem BB stay matte z rimmela
+ nie podkreśla suchych skórek
+ wydajny

+/- nie wiem czy kryje niedoskonałości, bo na mojej twarzy nie ma wyprysków

- brak pompki, ciężko wydobyć podkład z buteleczki ( jest to bardzo duży minus )

mimo wielu plusów, jak na razie nie jest to mój ulubiony podkład, ale używam go dość krótko. 

Krem BB Stay Matte, Light, Rimmel



Krem BB Stay matte, pełni rolę podkładu i u mnie świetnie się spisuje. Jest jednak chyba najbardziej leisty, nawet bardziej od Revlona, przez co możemy go dużo zmarnować. (Zawsze po otwarciu wypływa dość duża ilość podkładu). Dobrze nakłada się go pędzelkiem.

+ świetnie się wchłania, bez efektu maski
+ dobrze matuje, na dość długo, choć na mojej skórze żaden podkład nie trzyma się dłużej niż 2h bez żadnego świecenia
+ nie podkreśla suchych skórek
+ wydajny

- słabo kryje (min. lekkie cienie pod oczami, muszę nakładać korektor)

Jak dla mnie, póki co najlepszy do tłustej i mieszanej cery. 

Podkład stay matte rimmel, 100


Przyznam, że dziwnie wygląda to, że każdy podkład ma inny odcień, a wszystkie są dla mnie dobre. Do podkładu stay matte mam mieszane uczucia. Na pewno jest przeznaczony do chłodniejszych kolorów cery, ma kremową konsystencje, najlepiej nakładać go palcami. 

+ dobrze kryje 
+ matuje na dość długo
+ nie podkreśla suchych skórek 

- tworzy lekki efekt maski
- słabo się wchłania
- mało wydajny, jest bardzo gęsty 

2. Tusze do rzęs


Preferuję tusze z grubą szczoteczką, długo używałam Rimmela Scandal Eyes volume flash (środkowy) i jest to zdecydowanie mój ulubieniec. Później zdecydowałam się na zakup innego tuszu z tej samej serii - Rimmel Scandal Eyes curve alert (pierwszy od prawej), ale ten już nie spełnił swojego zadania. W zeszłym tygodniu, kupiłam tusz z Maybelline, który polecało mi wiele osób, i nie tylko (gazety, internet), użyłam go jak na razie raz i chyba mimo wszystko zostanę przy Rimmelu.

Colossal Volum Express Smoky Eyes 

Niestety nie udało mi się jeszcze zrobić zdjęcia szczoteczki, ale jest znacznie "chudsza" od tych z rimmela. 

+ nie skleja rzęs 
+ łatwo umalować nim dolne rzęsy 
+ podkręca 
+ fajnie wydłuża rzęsy

- za mało czarnego pigmentu
- słabo pogrubia, jest raczej z tych, które nadają oku delikatności niż wyrazistego spojrzenia
- nie rozumiem dlaczego nazywa się smoky eyes.. 

Rimmel Scandal Eyes volum flash black


Jak widać Rimmel słynie z grubych szczoteczek, nie mniej jednak nie utrudnia to tuszowania górnych i dolnych rzęs.

+ świetnie pogrubia rzęsy
+ wydłuża 
+ głęboki odcień czerni 
+ nie kruszy się

jedyny minus :
- skleja rzęsy, co wymaga przejechania jeszcze specjalną szczoteczką do rzęs i brwi

JEST TO MÓJ FAWORYT, KTÓREGO POLECAM WSZYSTKIM. DAJE ŚWIETNY EFEKT, JUZ PO NAŁOŻENIU PIERWSZEJ WARSTWY.

Rimmel Scandal Eyes curve alert black : 


I tu, mimo godnego polecenia poprzednika, tusz nie spełnił zadania podkręcenia rzęs. 

+ głeboki odcień czerni
+ pogrubia 
+ wydłuża 
+ ładnie rozdziela rzęsy 

- nie podkręca 
- szybko zasycha ( co mnie zdziwiło, bo poprzedni tusz z Rimmela mam dłużej niż ten)
- zostawia grudki na rzęsach

3. Pudry



od lewej : Revlon Nearly Naked 010, Stay Matte 004, Avon Idealna Cera light medium

Jak widać, nie używam raczej sypkich pudrów, chociaż mam zamiar w przyszłości zaopatrzyć się w Manhattan Soft Mat, ze względu na dobre opinie - matuje w strefie T na długi okres czasu.

Revlon Nearly Naked 010 



+ matuje 
+ nie osypuje się
+ dobrze współgra z innymi podkładami
+ nie pozostawia plam po dłuższym czasie, nie ciemnieje
+ wygodna puderniczka (lusterko, gąbeczka do poprawek)

- niewygodna gąbka, polecam nakładanie pędzlem (powinna być okragła)
- krótka trwałość
- mało wydajny
- cena (warto kupować w promocjach)

Stay Matte, Rimmel, 004


+ świetnie matuje na dość długo 
+ nie osypuje sie
+ nie podkreśla suchych skórek
+ bardzo wydajny

- niewygodne opakowanie, brak gąbki, lusterka

Jak na razie jeden z moich ulubionych pudrów, najlepiej nakładać pędzlem. 

Avon Idealna Cera, light medium


Jedyny puder, który używam już od 4 lat, jednak chyba nadszedł w końcu czas na wypróbowanie innych (powyższych), więc przez najbliższy czas nie będę go kupowała. 

+ wydajny
+ piekna puderniczka, z gąbką i dużym lusterkiem
+ wygodna gąbeczka
+ nie osypuje się
+ wygładza i matuje skórę, spełnia swoje zadanie

- bardzo krótka trwałość kosmetyku, muszę go poprawiać co 45 minut
- po paru godzinach i po wielu poprawkach, pozostawia na czole i nosie ciemne plamy 

4. Kosmetyki uzupełniające

Baza pod podkład Stay Matte Primer & Krem matujący morelowy Soraya


Oba mają spełniac zadanie bazy pod podkład, która idealnie matuje skórę. 



Stay Matte (po lewej)

+ dobrze się wchłania
+ matuje, ale na krótki czas 
+ idealny do strefy T

- po krótkim czasie skóra wygląda tak jakby nic nie było na nią wcześniej naniesione (mozna używać bazy pod podkład, na podkład lub samej)
- zapycha pory, mimo, że producent zapewnia, że tak nie jest

Krem Soraya so pretty 

+ dobrze się wchłania
+ łatwo się rozprowadza
+ przyjemny zapach i lekka konsystencja idealna do mieszanej i tłustej cery

- słabo matuje
- skóra po bardzo krótkim czasie jest bardziej tłusta niż była wczesniej, nie wiem jaki jest tego powód

mimo dobrych opini kremu, kompletnie mi nie służy. A zakup bazy stay matte odradzam, bo nic nie wnosi do makijażu. 

Korektor avon (nie pamiętam pełnej nazwy)



Idealny by skorygować małe niedociągnięcia, u mnie służy głównie do zamalowywania lekko ciemniejszego kolorytu skóry pod oczami. 
Jest bardzo trwały, co prawda ciężko go wklepać, żeby całkowicie się wchłonął, ale dla mnie jest wystarczający i bardzo wydajny. 

Kredka do brwi, avon 

Kolejną i bardzo ważną dla mnie rzeczą w makijażu jest podkreślenie brwi. Testowałam już nawet kredki do oczu, które nawet nieźle się spisywały, ale najbardziej polecam poniższą kredkę do brwi, również a avonu. Posiadam kolor czarny. 





+ jest trwała, nie rozmazuje się
+ idealna do korygowania brwi, ani za miękka, ani za twarda :) 

- bardzo mało wydajna, szybko się kończy

Cień do powiek i brwi inglot 378


Kupując ten cień, bardzo bałam się, że będzie dla mnie za jasny (zawsze podkreślam brwi raczej czarnymi kolorami) i mimo, że ten jak widać bardziej wpada w szarości/brązy, jest idealny. 

+ świetnie wygląda na powiekach jak i na brwiach
+ jest idealnie matowy
+ dobrze się rozprowadza

póki co nie zauważyłam minusów, bo używałam go tylko raz. 

I ostatnie, czyli

bibułki matujące wibo




Kupiłam je dopiero niedawno, zdecydowałam się dlatego, że niestety po 8h siedzenia w szkole, podkład na czole i nosie po prostu się rozpływa. Te bibułki nie dają oczywiście olbrzymich efektów, ale ściągają nadmiar sebum, matując skórę na krótki okres czasu. Nie ściągają makijażu, ich cena jest bardzo przystępna (ok 6zł). Warto kupić chociaż po to by je przetestowac :) nie są niezbędnikiem w naszych torebkach, ale czasem ułatwiają nam poprawki w makijażu. 

1 komentarz:

  1. Świetny blog. :)
    Może wspólna obserwacja?
    http://msunseen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń